Weekend przełomu lutego i marca spędzam w Toruniu. To wyjazd służbowy, realizacja lekkoatletycznych Mistrzostw Polski. Czasu nie mam jakoś dużo, ale w niedzielę zaczynam pracę około 14, więc poranek mogę wykorzystać na spacer po jednej z najciekawszych i najładniejszych ze starówek Polski. Na szczęście od naszego hotelu nie jest zbyt daleko.
Spacer zaczynam koło ładnie odnowionych i odrestaurowanych zabudowań toruńskiego fortu. Jest tu nawet muzeum, ale teraz chcę jak najszybciej dotrzeć nad Wisłę, do mostu kolejowego. Mijam bardzo ładny Kościół Garnizonowy pod wezwaniem Św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Kieruję się na rynek nowomiejski, gdzie robię kilka zdjęć. Tuż obok jest piękny kościół św. Jakuba. Po chwili jestem przy moście kolejowym.
Okazuje się, że nie można już przechodzić istniejącą wzdłuż torów częścią wyznaczoną niegdyś dla pieszych. Teraz wisi tabliczka że to teren kolejowy, monitorowany i można dostać mandat. Odpuszczam, choć widok z drugiego brzegu na miasto jest chyba najładniejszy. Idę na zachód wzdłuż rzeki.
Przechodzę przez wspaniałą, gotycką Bramę Mostową. Kilka uliczek i jestem na staromiejskim rynku. Jest tu pomnik Mikołaja Kopernika, ratusz miejski i kilka ładnych budynków. W ogóle cała toruńska starówka ze względu na swój "krzyżacki" wygląd jest niezwykle atrakcyjna.
Obchodzę rynek od zachodu, mijam kolejne kościoły, areszt śledczy i planetarium. Pora wracać. Kieruję się znów do fortu, gdzie zaczyna się jakaś wojskowa oficjalna impreza, z sztandarami i orkiestrą. Kilkanaście minut później jestem w hotelu.
Spacer trwał półtorej godziny, ale piękna pogoda spowodowała, że był bardzo ciekawy i mogłem zrobić nieco zdjęć. Polecam Toruń każdemu, to miejsce gdzie można wracać wielokrotnie.















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz